|
|
Nowy rok harcerski rozpoczęliśmy od zbiórki konstytucyjnej, na której wybraliśmy nową przyboczną- Anię :) Powstały dwa nowe zastępy: Euforia (Dżasta-rasta) i Meandra (Radzio). Ja pozostałam przy swojej funkcji skarbnika :D hyhy :D no, ale nie mówimy teraz o mnie ;p 1.11 na cmentarzu komunalnym odbyła się zbiórka pieniędzy na rzecz starych pomników w celu ich renowacji. Oczywiście byliśmy tam ;) Również w święto odzyskania niepodległości przez Polskę 11 listopada frekfencja nie zawodziła :) W dniach 12-14.12 zorganizowaliśmy Noc Malowaną Poezją, która dotyczyła życia i twórczości Marka Grechuty. Zaproszonym gościom się podobało, czyli wypadło dobrze. Jak dla mnie było rewelacyjnie. Szczególne ukłony w stronę: madzy, ady, Olki, Kuby, Anki, Wojtka i Krówki, oraz koleżanki, która grała na keybordzie :D Na Nocy miały miejsce bardzo ważne dla nas wydarzenia! Dżasta i Anka złożyły Przyrzeczenie Harcerskie, a foczka Zobowiązanie Instruktorskie! Wieeeeelkie gratki :) Żeby tradycji stało się zadość, musiał być przypał:D Ale tym razem to nie my;p Otóż poszła szyba :D Ale spoko, już wszytsko jest załatwione ;) Aktualnie zbieramy pieniądze pakując zakupy na przyszłoroczny obóz. No i czekamy na WOŚP 2009:)
Pozdrawiam, czuwaj! dh. Agatka :)
skomentuj (6)
Oto, proszę państwa powracam ja w wielkim wydaniu :D wraz z eskapadami :)
W ramach Dnia Dziecka pojechaliśmy do Majdanu! Wyjazd poległał głównie na tym, że się obijaliśmy Plan dnia wyglądał następująco:8-9 leżenie przed domkiem, 9.30-12 leżenie na molo, 12.30-14 leżenie przed domkiem, 14.30-15 zupka chińska itd. ;D Z kolei wakacje upłynęły nam pod znakiem Bieszczad, ale do tego jeszcze wrócę. Otóż tuż po zakończeniu roku szkolnego Beznazwy w przeogromnym składzie (nie było chyba tylko mnie i Patrycji) udała się (i tu zaskoczenie) do... Majdanu! :D Z opowieści wynika, że było b. fajnie ;) Dzici miały zabawę, bo smarowały się popiołem, wykopały kapsułę, chodziły z piłką pod bluzką i udawały, że są w ciąży tudzież mają garba. Oczywiście nie obyłoby się bez niecodziennych odwiedzin miejscowych. Panowie dresi prosili o pomoc, ponieważ jedna z ich koleżanek była w ciąży :D:D Kilka osób bardzo się przejęło, ale wszystko skończyło się pomyślnie ;)
Po drodze odbyło się kilka uroczystości. Na jednej z nich foczka zemdlała. Niestety trudno jest mi tutaj wypowiadać się na jakikolwiek temat, ponieważ nie było mnie w Polsce ;p ;)
No to teraz opiszę Bieszczady, bo naprawdę warto! :) Pojechali: Olka, foczka, ja :D, Wojtek, Radzio, madz i Kuba. Naszymi opiekunami byli Kamil i Anka i jesteśmy im baaaardzo wdzięczni :D :) Pierwszego dnia wystartowaliśmy z Zamościa. Jazda była bardzo wesoła, jechał z nami włoski lowelas :D Jak już byliśmy w Cisnej (vel.Ciasnej) to każdy zadzwonił do Olki, żeby jej powiedzieć, że już jesteśmy :D Po rozpakowaniu się poszliśmy nad dwa jeziorka przy zachodzie słońca i dzieci miały fazę, bo widziały wodę i mogły rzucać kamieniami :D Wieczorem zrobiliśmy sobie ognisko, a Kamil zagrał na gitarze "jest jedna rzecz, dla której warto żyć" dla chłopców-dresów (kolonie z Jezusem). Następnego dnia ruszyliśmy na podbój Wetlińskiej :) Strasznie wiał wtedy wiatr ;p jak wróciliśmy, to Wojtek nauczył nas grać w kilera, fajne to swoją drogą :D No i oczywiście graliśmy w pana. Następnego dnia spaliśmy AŻ do 8.50 :D Wtedy pojechaliśmy do Majdanu na kolejkę. Kamił mówił, że zachowujemy się tak jakby to była kara a nie atrakcja ;p bo trochę zamuła w tej kolejce. Ale za to były pyszne jagody mmmmmmm :D W Ciasnej Wujek Kamil postawił dzieciom obiad :D a za uzbierane pieniądze wysłaliśmy totolotka, bo była kumulacja chyba 30 mln, ale nic nie wygraliśmy :( Na miejscu znowu się obżeraliśmy i "przegrywaliśmy płytę" :D We środę wcześnie wstaliśmy, bo zdobywaliśmy Tarnicę :) pogoda nam wtedy dopisała niesamowicie. Po południu odbył się apel mundurowy. Za to wieczorem jakie były akcje! Dzieci (czyt. chłopcy) z kolonii z Jezusem wpadały do damskiej łazienkii odsłaniały kotary, a ich koleżanki zamiast owalić to jeszcze się cieszył :D tak, uroki kolonii :D Nazajutrz ja, Anka i Olka poszłyśmy do ich opiekunów :D We czwartek było baaaaardzo ciężkie wejście na Małą Rawkę, Wielką Rawkę i Krzemieniec (miejsce, gdzie stykają się 3 granice: polska, ukraińska i słowacka). Jakoś tak się niefortunnie ułożyło, że wszystkie dziewczyny miały okres:D Było strasznie duszno tego dnia, a dosłownie obok nas szła chmura deszczu! Po prostu widok niezapomniany :) Po powrocie tradycyjnie się obijaliśmy:P W piątek poszliśmy na Sine Wiry. Ah, jaką mieliśmy frajdę! :) Trochę wody, kamieni, błota i już się można bawić w układanie Kurdybanosiewa, stonehenge tudzież w bombardowanie zbudowanych miast :D Po obiedzie na deser dotaliśmy banana :D Po południu graliśmy w kilera. Oczywiście wyjazd Brznazwy nie mógłby się odbyć bez przypału. Otóż Olka nam opowiadała, że rok wcześniej była taka grupa harcerzy z Gdańska, która rozwaliła hydrant. A my co zrobiliśmy? Rozwaliliśmy hydrant, a dokładniej Radzio, który niefortunnie oparł się o rurę ;p Potem któryś z chłopaków doprawił całość :D Trochę było strachu, ale potem to i śmiechu :D ja i Kuba poszliśmy do właściciela po piłkę do siatki. Na boisku była dziewczyna i chłopak z rodzicami to się przyłączyliśmy, potem doszło kilka innych osób i było baaaaaaaardzo sympatycznie ;) Przedostatniego dnia poszliśmy opalać się nad rzeczką, tzn. dziewczyny, bo chłopaki to kąpali się w tej niesamowicie zimnej wodzie! brrrr! Pod wieczór znowu poszliśmy grać w siatkę tym z tym samym składem :D A przed tym odwiedziliśmy restaurecję, bo znowu Wujek Kamil stawiał :) W nocy Radek złożył Przyrzeczenie Harcerskie :) <gromkie brawa> W nocy długo nie spaliśmy, bo położyliśmy się chyba o 3, a wstać trzeba było już ok. 4, bo trzeba było się spakować... :( Wtedy to okazało się, że nie mam aparatu... musiałam go zostawić w jakimś lokalu poprzedniego dnia... Ale Kuba pomógł mi rozwieszać ogłoszenia i po kilku dniach zadzwonił do mnie facet z wieścią, że ma mój aprat! W drodze do domu momentalnie nas ścięło. Ja to chyba przez całą drogę spałam, nie wiem jak reszta. Porót baaardzo szybko minął :)
Podsumowując uważam, że wyjazd był baaaaaaaaardzo udany, pełen niezapomnianych wrażeń. Do historii przejdzie hydrant, przegrywanie płyty, misio i kicio oraz to, że nagle wszytskie dziewczyny mają okres;p wielkie joł moi drodzy ;)
skomentuj (1)
Artykuł 2008-05-25 13:11:44
Tak sobie dzisiaj buszowałam po różbnych portalach i oto, co znalzłam (Interia- przy. red.): http://interia360.pl/artykul/rodzice-zaufajcie-harcerzom,9525 Sam reportaż bardzo mi się podoba, ale polecam również poczytanie komentarzy...
skomentuj (1)
W dniu 2.05 odbyła się wędrówka w składzie RD, czyli Olka, Foka, Lis, Wojtek i ja (bez madzandzy) + Mazurek (który formalnie nadal jest kwatermistrzem :P ). Początkowo mieliśmy zajechać busem do Józefowa a stamtąd udać się do Zwierzyńca, a następnie znów busem tudzież pociągiem do Zamościa. Jednak już w drodze doszliśmy do wniosku, że lepsza wędrówka będzie do Majdanu :D oczywiście Olka wykonała telefon do Sorki czy w razie czego są potem pociągi z Suśca do Zamościa. I tak sobie maszerowaliśmy z Józefowa do Majdanu, było bardzo wesoło, po dordze jedna przerwa. Na miejscu nie mogliśmy się nacieszyć widokiem zalewu, lasu i tych spraw :D oczywiście było ognicho i palone skórki od bananów też :D trochę deszczu też było i gitara się rozstrajała, ale co tam! :) W końcu nadszedł czas powrotu... w dordze do Suśćca mieliśmy zrobić sobie pierwszy piątek miesiąca (cała wędrówka upłynęła pod hasłem "idziemy na pierwszy piątek miesiąca"), ale koncept upadł tak szybko jak szybko się narodził:P Pod koniec trasy to marzyliśmy tylko o tym, żeby usiąść... Na dworcu oczywiście dzieci sobie pośpiewały, czym wystarszyły pewną parę :P W pociągu wielkie śpiewanie, bo cały przedział był nasz :D i ogólnie zabawa na całego! do historii przeszły hasła takie jak: "tam *upa tam!" (Wojciech Prus), "nie wychylaj się, bo ci się ptak wbije w głowę" (ja:D), "spaliłaś!" (Wojciech Prus), "Twoja stara chodzi na pierwszy piątek tygodnia"-> nie wiem :P, chyba każdy włożył swoje 3 grosze. Szczęśliwi (a jakże!), z podładowanymi akumulatorkami wróciliśmy koło 18.30 do Zamościa:)
Dnia następnego na Starym mieście odbyła się manifestacja z okazji 217. rocznicy ustanowienia konstytucji. W ratuszu odbyła się uroczysta sesja rady miasta, po której na Rynku Wielkim miała miejsce dalsza część uroczystości. Muszę się pochwalić, że ja, Foka i Grześ staliśmy w sztandarze :P Pomimo deszczu i psa, który chodził przed pocztami było całkiem sympatycznie :)
Natomiast wczoraj, czyli 5.05 miało miejsce nieformalne spotkanie drużyny. Poszliśmy sobie nad zalew i śpoewaliśmy piosenki przy gitarze -> ukłony w stronę Kamila O. :)
To chyba wszytsko. CZUWAJ!
skomentuj (2)
Wczoraj (22.02) obchodziliśmy Dzień Myśli Braterskiej, dzień dla harcerzy bardzo ważny. W tym dniu urodził się założyciel skautingu- gen. Robert Baden Powell. I z tej okazji na gwadrii niedaleko zalewu odbyło się ognisko z udziałem drużyn hufca Zamość w tym "Beznazwy" :D
A dzisiaj ja, Ola, Kuba, Lis, madzandza i Monika (33 ZDW "Niewidzialni") zorganizowaliśmy grę terenową dla wędrowników i harcerzy starszych również obok gwardii. Było zimno, szaro, ale myślę, że się Wam podobało :) Czasami wychodziło przecież słońce :P Po grze udaliśmy się do Vikinga na małe co nieco. Był też bardzo sympatyczny kominek- ukłony w stronę dh. Izki, dh. Natalii i dh. Bezy. Całym koordynatorem tego przedsięwzięcia była już wcześniej wspomniana dh. Izka Gac :)
Z okazji Dnia Myśli Braterskiej życzę Wam pomyślności w służbie harcerskiej i aby sprawiała ona radość nie tylko Wam, lecz przede wszystkim innym ludziom, siły i wiary w drugiego człowieka, wiary w siebie, pogody ducha oraz żeby każdy dzień był pełen ciepła i przyjaznych gestów płynących z serc harcerzy :)
W tym dni nasza 198 ZŚDW "Beznazwy" powiększyła się o nowego członka, a właściwie członkinię :P Ale nic z tych rzeczy :D Otóż tą osóbką jest Andżelika Koman. Serdecznie witamy :)
Pragnę dodać, że w 33 ZDW mam siostrę cioteczną :D bo się dzisiaj o tym dowiedziałam :D
"Patrz szeroko. I nawet, kiedy wydaje Ci się, że patrzysz szeroko- ciągle patrz jeszcze szerzej."- gen. Robert Baden Powell.
Pamiętajmy, harcerzem jest się przez cały rok, nie tylko w tym dniu!
CZUWAJ!
skomentuj (4)
Audycja 2008-02-17 11:23:28
Wczoraj (16.02) o godzinie 17.15 w Katolickim Radiu Zamość w "Kwadransie Licealisty" odbyła się audycja z udziałem dh. Oli Cios, dh. Wojciecha Prusa i dh. Kuby Zwolaka. Na początku mogliśmy usłyszeć piosenkę "Płonie ognisko i szumią knieje". Później goście audycji opowiedzieli o mundurze harcerza i harcerki, była mowa o stopniach harcerskich jak również o śpiewaniu. Kuba powiedział bardzo mądro rzecz, a mianowicie, że nie trzeba umieć śpiewać, wystarzczy chcieć, można nawet fałszować, bo są inni, którzy umieją śpiewać. Oczywiście na koniec pojawiło się zaproszenie na zbiórkę (nie ma to jak reklama za free), Ola podała adres klubu i komendy, a Kuba adres forum (ha!). Serdeczne gratulacje dla udzielających wywiadu :) To kiedy jest spotkanie z fanami?? :P
skomentuj (3)
W dniach 14.01-17.01 odbyło się Zimowisko 198 :D Było kozacko jak stąd do Lublina. Najpierw sobie przyjechaliśmy, potem sobie byliśmy a na końcu znowu pojechaliśmy.
A tak na poważnie to pierwszego dnia były zajęcia dh. Wojtka o symbolice, które przydały się przedostatniego dnia na grze terenowej przygotowanej przez dh. Olę i dh. Rafała vel. Żuczka:D podczas której wynikły pewne nieporozumienia, które po części zostały wieczorem "wyjaśnione".
Pierwszego dnia dojechał madzandza (gwoli ścisłości miało go nie być) z Natalią, która następnego dnia z samego rana sobie pojechała (nawet nie wiem kiedy). Tegoż samego dnia wszystkim dzowniły budziki (w tym mi :D ). Wieczorem Wojtek przygotował kominek o przyjaźni, kozacki zresztą;) Wieczorem Olka krzyczała na nas, bo byliśmy głośno;( <foch o ściane>
We wtorek dh. foka_kwoka przygotowała grę terenową, na której Justyna nie znalzała karteluszki:P W ogóle we wtorek było najlepsze szamanie, bo na obiad były ziemniaki, sos z kurczakiem i sałatka. Nie wiem nawet czy Kuba milord jadł coś równie wspaniałego:P Odbyły się zajęcia dh. madzandzy o umundurowaniu i ogólnie o ZHP. Wieczorem foka_kwoka zaprezentowała swój kominek o szczęściu. Plakat z zajęć ja zajumałam :D:D
We środę na śniadanie była jajecznica z 20 jajek smażona w garnku (gratulacje za pomysłowość dla kuchareczki:D). W południe patrol "jakotaki" przygotowywał zajęcia o wędrownictwie. Po obiedzie tegoż samego dnia pojechał sobie nasz ksiądz kapelan i ja przejęłam pałeczkę w odmawianiu modlitwy. Ale żeby nie było tak wesoło, że jesteśmy sami to przed obiadem przyjechał wcześniej wspomniany Żuczek. Po południu odbyła się kontrowersyjna gra terenowa, o której już pisałam. Wieczorem odwiedził nas dh. komendant, a późnym wieczorem odbył się mój kominek o książkach;) Tak minął dzień ostatni. Chciałam dłuugo sobie posiedzieć, ale oczywiście padłam:|
We czwartek rano podbuka, szybkie sprzątańsko i see u later alligator:D
Do użycia weszło m.in. "żoli.pl", "bluzgator", "ale nie to, że ja chcę". Reszty nie pamiętam, więc piszcie komenty, ale nie jakieś durne, bo od tego macie forum i niech się madzandza z Wami użera :P
Kadra:
komendant- Rafał Żukowski
z-ca komendanta- Ola Cios
opiekunowie- ks. Jacek Kania, Rafał Żukowski
kwatermistrz- Mateusz Bzówka
oboźny- Wojciech Prus
Kadra programowa:
Ewa Leszczyńska
Ola Cios
Agata Kurdybanowska
Paweł Lis
Wojciech Prus
Mateusz Bzówka
Jakub Zwolak
skomentuj (7)
|
|
@ KSIĘGA
wpisz się
przeczytaj
@ LINKI
ZHP :) Hufiec Zamość photoblog drużyny :) blog zastępu męskiego "zahoryzontem" Miesięcznik "Przeciek" Hufiec Lublin Chorągiew Lubelska składnica 4 żywioły Forum 198 ZŚDW Związek Harcerstwa Polskiego- strona główna
@ ARCHIWUM
2008 grudzień maj luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień
~~~~~~~ szablon
malowanyblog
~~~~~~~ photo
Juza
|
|